Ehh Chcę przeprosić tych wszystkich, którzy zaglądali na mojego bloga i wyczekiwali, jak przypuszczam, na jakąś nową notkę oraz te obiecane opowiadania. Aish nie umiem dotrzymywać obietnic, ale chcę się poprawić. Obecnie jestem chora i siedzę sobie w domu, oczywistym jest, że się nudzę, więc chciałabym dokończyć kilka z moich opowiadań.
xoxo
I'm Not Alone
Push back your worries for a moment
20140922
20130916
002. INFINITE- YaDong Oneshot
Właśnie skończyli kilku godzinny trening, w końcu niedługo
mieli zadebiutować ze swoim pierwszym albumem. Nie odczuwali zmęczenia,
przynajmniej tak sądzili, kiedy znaleźli się w dormie pierwsze co zrobili to
legli na materacach w pokoju. Na czas promocji zostali przeniesieni do tego
samego pomieszczenia, nie chcieli przeszkadzać innym.
Następnego dnia pierwszy z posłania zwlókł się Hoya, jeszcze
lekko nieprzytomny powlókł się do łazienki. Na szczęście menadżer zebrał
pozostałych i nie musiał czekać aż któryś z jego kolegów łaskawie opuści to
pomieszczenie. W środku ściągnął z siebie przepocony dres, odkręcił wodę i
wskoczył pod ciepły strumień. Stał tak chyba z pół godziny aż usłyszał jak ktoś
porządnie wali w drzwi.
-Hoya do cholery jasne! Inni ludzie też mają potrzeby! –
Usłyszał donośny krzyk i kolejne bicie pięścią o drewno. Zaśmiał się głośno,
zakręcił kurek i owinięty w biały ręcznik wyszedł z kabiny. Powoli podszedł do
wyjścia, nacisnął na klamkę i pozwolił, aby drzwi same się otworzyły, on
natomiast oparł się o framugę a ręce skrzyżował na klatce piersiowej.
-Spokojnie Dino, nie nerwicuj się tak. Pamiętaj, że złość
piękności szkodzi. – Znowu się zaśmiał, po chwili ujrzał lekko wkurzonego
Dongwoo, który stał przed nim w samych bokserkach. Hoya zilustrował go wzrokiem
i poczuł jak policzki zaczynają go piec. Od razu spuścił głowę i wyszedł z
łazienki powstrzymując się przed kolejnym komentarzem. Jakoś ochota na bycie
wrednym mu przeszła, gdy zobaczył jeszcze nie do końca rozbudzonego chłopaka.
Ten ucieszony wbiegł od razu do środka i po kilku minutach było słychać
spływającą wodę. Hoya natomiast udał się do kuchni i przyrządził dla nich
śniadanie składające się z chleba oraz kilkunastu parówek. W końcu zawsze po
treningu byli strasznie głodni, a że w nocy jeść nie mogli to ich pierwszy
posiłek składał się z niewyobrażalnej ilości jedzenia. Gdy wszystko już
przygotował postanowił ubrać się w białą bokserkę i czarne spodnie od dresy.
Zadowolony z siebie usiadł w kuchni przy stole i czekał na dinozaura. Po
jakiejś godzinie ujrzał go wchodzącego z błogim uśmieszkiem i mokrymi włosami.
Uśmiechnął się lekko i rzucił w jego stronę suchy ręcznik.
-Pamiętaj, że teraz nie możesz się przeziębić, więc uważaj i
wycieraj się porządnie. – Pogroził mu palcem i zabrał się za jedzenie swojej
porcji. Zdezorientowały Dongwoo spojrzał najpierw na ręcznik a później na stół i
od razu wręcz rzucił się na jedzenie. Jadł tak szybko, że jego policzki powoli
nie mieściły już posiłku.
-Ej ej Dino zwolnij, parówki nie uciekną. – Zaśmiał się
głośno i podał chłopakowi chusteczkę. Ten nadąsany przyjął materiał i otarł
usta, następnie ponownie chwycił za sztućce i powoli zaczął jeść.
-A skąd możesz wiedzieć, że nie dostaną nagle nóżek i po
prostu nie zbiegną z talerza? – Przekręcił w prawo głowę i spojrzał na Hoyę i
nadął policzki jak małe dziecko. Pokiwał z politowaniem głową, wstał i oparł
dłonie o blat i nachylił się tak, że jego usta były na wysokości czoła
dinozaura. Nie zastanawiając się długo musnął jego skórę, żeby ukryć swoje
zażenowanie poczochrał włosy chłopaka. Odwrócił się tyłem, aby ukryć lekkie
rumieńce, zabrał naczynia i umył je w letniej wodzie.
-Idę teraz się przejść.. Nie wiem, o której wrócę, więc nie
czekaj na mnie z kolacją. – Rzucił w stronę stołu, narzucił na siebie kurtkę i
wyszedł. Łaził chyba z cztery godziny aż doszedł do niewielkiego parku i usiadł
na najbliższej ławeczce. Rozmyślał chwilę aż zauważył, że zrobiło się już
strasznie ciemno. Niebo było pokryte chmurami, więc nie było widać żadnych
gwiazd. Westchnął i powoli powlókł się w stronę dormu, już z daleka zauważył,
że przed bramą stoi duży van. Domyślił się, że pozostali już wrócili i pewnie
teraz śpią. Przed drzwiami grzebał chwilę w kieszeniach aż w końcu znalazł
odpowiednie klucze. Kiedy wszedł do środka zauważył, że jest tam strasznie
duszno, więc od razu zrzucił z siebie kurtkę a po kilku minutach też bluzkę. Stał
teraz w swoim pokoju i zerkał na Dongwoo, który wiercił się na materacu i
mruczał coś cały czas. Niewiele myśląc położył się obok niego i nakrył ich
cieniutkim kocem. Nagle poczuł jak coś ląduje na jego brzuchu a następnie
przytula się mocno. Z niedowierzaniem patrzył jak dinozaur kładzie swoją głowę
na jego klatkę piersiową i wtula się w nią. Zrobiło mu się ciepło na sercu,
jedną ręką objął chłopaka a drugą zaczął głaskać go po włosach. Poczuł
nieodpartą chęć zaśpiewania czegoś, do głowy przyszedł mu kawałek ich nowej
piosenki.
-Cause I
love you so much, I wanna feel you, we are getting stronger, I wanna listen to
your voice, song, my honey. – Zanucił cicho i poczuł coś w rodzaju ulgi. Uśmiechnął
się pod nosem i udał się do swojej własnej krainy snu, w której czekał na niego
pewien chłopak z twarzy przypominający dinozaura.
Subskrybuj:
Posty (Atom)