Siadając na kanapie zauważasz, że nie ma na niej chłopaka,
który jeszcze niedawno ci towarzyszył. W myślach pytasz się siebie „Co się
stało?”, pamiętasz jak przyszedł, przytulił cię, zrobił ci herbatę owocową,
potem poszliście oglądać film, okryłaś się grubym kocem i tu urywa ci się.
Kręcisz zrezygnowana głową, wchodzisz do kuchni i wtedy widzisz na stole małą
białą karteczkę, nie przypominasz sobie abyś zostawiała coś takiego. Podnosisz
ją i widzisz drobne literki „Spałaś tak słodko, że nie miałem serca cię budzić.
Ugotowałem ci coś, jest bardzo dobre na wszelkie choroby i przeziębienia, mam
nadzieję, że będzie ci smakować. Będę do ciebie przychodził, obiecuję to”. Nie
możesz uwierzyć własnym oczom, naprawdę
tu z tobą był, zaczynasz podskakiwać ze szczęścia, ale nagły ból przypomina, że
jesteś chora. Uspokajasz się i podchodzisz do kuchenki, na której stoi garnek w
czerwone kwiatki. Widzisz jak spod pokrywki wydobywa się para gorącego
powietrza, przybliżasz rękę i czujesz przyjemne ciepło, musiał wyjść niedawno.
Odkrywasz pokrywkę uwalniając kłęby pary i słodko-pikantny zapach potrawy,
który wdychasz. Wyciągasz miskę z szafki i łyżkę z szuflady, nalewasz sobie do
pełna i siadasz przy drewnianym stole. Jesz powoli i dmuchasz za każdym razem
kiedy przykładasz łyżkę do ust. Po skończonym posiłku myjesz naczynia, nalewasz
kotu świeżej wody do miseczki i wsypujesz karmę do drugiej. Spoglądasz na ścienny
zegar i widzisz wskazówki, które wskazują godzinę 19:30. Stwierdzasz, że nie ma
już sensu robić nic innego i idziesz do łazienki, w której bierzesz szybki
prysznic i myjesz włosy, wychodząc z niej łapiesz krem stojący na półce.
Siadasz na łóżku i smarujesz ręce kremem, chwytasz suszarkę, podłączasz ją do
prądu i zaczynasz dręczyć swoje włosy gorącym powietrzem. Nie lubisz tego
robić, ale nie położysz się z mokrymi włosami, bo kiedy wstaniesz następnego
dnia na głowie będziesz miała istną dżunglę. Jak wilgotne zostają już tylko
końcówki wypinasz suszarkę i kładziesz ją na półkę regału. Przechodzisz jeszcze
po mieszkaniu aby pozamykać okna, wprawdzie jest jeszcze jesień, ale oziębiło
się już dosyć drastycznie. Kładziesz się do łóżka i okrywasz się szczelnie
niebieską kołdrą, następnie pogrążasz się już w swoim świecie snów.
20120812
20120811
002. Jonginnie- With U
Budzi cię głośny dźwięk,
zrywasz się z łóżka a po chwili opadasz na nie, chwytasz się za głowę. Czujesz
ogromny ból, chwytasz telefon i sprawdzasz wiadomości, widzisz jakiś nieznany
numer, otwierasz wiadomość, widzisz angielskie słowa i podpis ‘SungJong’.
Zastanawiasz się skąd on ma twój numer i powoli przypominasz sobie wczorajszy
dzień, kawiarnię, rozmowę i żarty. Powoli odpisujesz mu ‘I don’t feel well’,
twoja głowa opada na poduszę a oczy zamykają się, słyszysz donośny dzwonek
swojego telefonu, odbierasz i mówisz ciche ‘Halo’. W odpowiedzi słyszysz
westchnięcie i jego ciepły głos, uśmiechasz się do siebie i słuchasz go, kiedy
prosi abyś podała mu swój adres jesteś zdziwiona a on mówi, że ma dla ciebie
niespodziankę. Rozłączasz się, głowa opada ci na poduszkę a oczy same się
zamykają, zasypiasz. Po raz kolejny budzi cię głośny dźwięk, w myślach
zaczynasz przeklinać, powoli wstajesz z łóżka, podchodzisz do drzwi i otwierasz
je. Za nimi widzisz chłopaka ubranego w beżowy płaszcz z szyją obwiniętą
czerwonym szalikiem, uśmiechasz się do niego lekko, wpuszczasz go do mieszkania
a sama zamykasz drzwi. Nagle robi ci się zimno, opatulasz się mocniej cienkim
kocem, który wcześniej wzięłaś z łóżka. Czujesz jak ktoś przytula cię do
siebie, delikatne dłonie zacisnęły się na twoich plecach, przymykasz oczy i z
uśmiechem wtulasz się w chłopaka. Odsuwa się od ciebie i całuje twoje czoło po
czym ściąga płaszcz, czerwony szalik i czarne buty, prowadzisz go do kuchni i
siadasz przy drewnianym stole a on zaczyna się po niej krzątać. Po pewnym
czasie stawia przed tobą kubek gorącej, owocowej herbaty, dziękujesz mu i
zaczynasz pić ją małymi łyczkami, kiedy ją kończysz czujesz się lepiej, ale
głowa dalej nie daje ci normalnie funkcjonować. Prosisz go aby podał ci
opakowanie z tabletkami przeciwbólowymi. Robi to o co go poprosiłaś a sama
łykasz dwie tabletki i popijasz wodą mineralną.
Wstajesz z krzesła i przechodzisz do salonu, pytasz się go czy ma ochotę
obejrzeć film, zgadza się a ty włączasz „Dom latających sztyletów”. Lubisz ten
film, oglądałaś go już z tysiąc razy, ale za każdym razem wydaje ci się jakbyś
oglądała go po raz pierwszy i teraz też tak było. Siadacie na miękkiej kanapie
a ty obwijasz się jeszcze jednym kocem, tym razem grubszym od poprzedniego. On
obejmuje cię i przytula do siebie, jest ci dobrze i wygodnie aż w pewnym
momencie zasypiasz. Sungjong patrzy się na ciebie z uśmiechem na ustach i
kładzie cię na swoich kolanach. Film leci dalej a ty jesteś pogrążona we śnie.
Czujesz jak coś ugniata ci
brzuch, otwierasz lekko jedno oko a potem drugie, na swoim brzuchu widzisz
swojego kota, który zaraz po otwarciu twoich oczu przysuwa swój pyszczek do
twojej twarzy i liże twój policzek chropowatym językiem. Zwalasz go z brzucha i
powoli się podnosisz.
001. Jonginnie- From U
Wracasz sobie zamyślona ze
szkoły, w uszach masz słuchawki, nagle czujesz jak ktoś ciągnie cię lekko za
rękaw płaszcza, odwracasz się a tam stoi Sungjong i trzyma jakąś reklamówkę. Patrzysz na nią i orientujesz się, że nie masz swojej w ręce, on mówi, że
puściłaś ją kiedy sprawdzałaś godzinę, podchodzi do ciebie i daje ci
reklamówkę, uśmiechasz się do niego i dziękujesz, on uśmiecha się słodko i pyta
jak masz na imię, następnie zapisuje coś na kartce, wkłada ci ją do kieszeni
płaszcza i odchodzi. Sprawdzasz szybko a na niej napisana jest godzina, miejsce
i mały dopisek 'jesteś urocza i dlatego zapraszam cię na przekąskę, nie spóźnij
się ~Sungjong' i serduszko.
Przez całą drogę do domu
byłaś rozkojarzona, zastanawiałaś się czy to wydarzyło się naprawdę, czy to
tylko sen, z którego zaraz obudzisz się i będziesz leżeć w swoim łóżku, pod
swoją ciepłą kołdrą. Tuż przed bramą szukasz kluczy, trzymasz je w drżących
dłoniach, spadają na ziemię, schylasz się po nie i czujesz jakiś ból, uderzyłaś
głową o klamkę, dłonią masujesz bolące miejsce, otwierasz drzwi i wchodzisz.
Widzisz dużo schodów, które musisz pokonać aby dostać się do swojego gniazdka,
łapiesz się poręczy i zaczynasz wchodzić, najpierw po jednym schodku, a później
wskakujesz o dwa, rozpiera cię energia i nim się orientujesz jesteś już na
górze przed swoimi drzwiami, błyskawicznie wyjmujesz klucze i otwierasz nimi
przejście do swojego świata. W przedpokoju zauważasz kota, który zaraz podbiega
do ciebie i zaczyna się łasić, kładziesz torbę i reklamówkę w swoim pokoju a
płaszcz wkładasz do białej szafy. Patrzysz na zegarek i przerażona wpadasz do
łazienki, obmywasz twarz, nakładasz krem matujący, ściągasz z siebie ubranie,
wchodzisz pod prysznic i odkręcasz letnią wodę, po chwili wycierasz się, obwijasz
ręcznikiem i idziesz po czyste ubrania, wracasz do łazienki, ubierasz się
powoli, granatowe rajstopy, krótkie czarne spodenki, białą bluzkę z czarnym
drzewem po środku, na wierzch naciągasz granatowy sweterek, który sięga ci do
kolan, nie zapinając go wychodzisz z łazienki, zakładasz kolczyki, naszyjnik,
pierścionek i bransoletki na obie ręce. Wchodzisz do kuchni, nalewasz sobie
soku do szklanki, upijasz łyk i odkładasz na stół, pakujesz do torebki portfel,
legitymację, krem, puder i pomadkę. Zakładasz płaszcz a szyję obwijasz
cieniutkim białym szafliczkiem, wyciągasz zza niego pojedyncze kosmyki włosów,
które już dawno ci się pokręciły w śliczne loczki, zakładasz kozaki bez obcasa,
w ostatniej chwili łapiesz bilety i telefon, patrzysz na zegarek i przeklinasz
w myślach, zamykasz drzwi i zbiegasz ze schodów, wypadasz z bloku i biegniesz
na przystanek. Stoisz na światłach kiedy twój tramwaj przyjechał, patrzysz na
światło, zielone, rzucasz się biegiem, wpadasz do wagonu, widzisz wolne miejsce
i od razu je zajmujesz. Z małej kieszeni torebki wyjmujesz lusterko, otwierasz
je i przyglądasz się sobie, po czym zamykasz je, chowasz i wyjmujesz karteczkę
z napisanym miejscem spotkania i godziną, patrzysz na zegarek, masz jeszcze 20
minut, wzdychasz z ulgą. Tramwaj się zatrzymuje a ty wysiadasz z niego,
niedaleko widzisz kawiarenkę z czerwonymi parasolami i logiem, patrzysz jeszcze
raz na karteczkę aby się upewnić i ruszasz w tamtym kierunku. Zajmujesz wolny
stolik i kiedy podchodzi do ciebie kelnerka prosisz ją o ciepły sok. Rozglądasz
się i zerkasz co chwilę na zegarek, chcesz żeby tu już był i porozmawiaj z
tobą, czujesz pukanie w ramię, odwracasz się i widzisz jego uśmiechniętego
szeroko. Siada naprzeciwko ciebie i zaczyna mówić coś po koreańsku, a po chwili
zaczyna się śmiać, nie rozumiesz o co chodzi i rozglądasz się nerwowo, on
kładzie swoją dłoń na twojej i uspokaja cię po angielsku, zaczynacie ze sobą
rozmawiać na różne tematy. Jest wyrozumiały dla ciebie i przez cały czas się
uśmiecha, w pewnym momencie wstaje, podchodzi do twojego krzesła, które odsuwa
i pomaga ci wstać, chwyta cię za rękę i prowadzi w nieznanym tobie kierunku.
Okazuje się, że przyprowadził cię do małego parczku, siadacie na ławce i znowu
zaczynacie rozmowę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)