Poczułaś na swoim policzku coś
mokrego i szorstkiego zarazem, powoli otworzyłaś oczy a przed sobą zobaczyłaś
szary pyszczek. Zrzuciłaś z siebie kota, kiedy poczułaś nieprzyjemny zapach i w
swojej błękitnej piżamce w chmurki ruszyłaś do kuchni. Od razu po śniadaniu
zabrałaś się za projekt okładki dla chłopców. Miałaś pustkę w głowie, ręką nie
mogłaś narysować prostej linii. Nie wiedziałaś, czym jest to spowodowane. Cały
dzień myślałaś, akurat był weekend i mogłaś pozwolić sobie na labę, jednak nim
się zorientowałaś nadszedł niedzielny wieczór i ze strachem stwierdziłaś, że
nie masz jeszcze nic a jutro już miałaś im przedstawić pierwowzór. Następnego
ranka wstałaś, spokojnie zjadłaś śniadanie, ubrałaś białą spódniczkę z koronką
u dołu, lekko plisowaną, beżowy sweterek z białym zajączkiem na przedzie,
rajstopy z kremowym, norweskim wzorem, na szyję zawinęłaś biały szaliczek a na
nogi ubrałaś ciemnobrązowe kozaki. Włosy pokręciłaś na końcach, chwyciłaś za
plecak i spojrzałaś na zegarek. „Ah może tym razem się nie spóźnię” pomyślałaś,
powoli wyszłaś z domu i ruszyłaś w stronę parku. Na jednej z ławek zauważyłaś
postać w granatowym płaszczu, podeszłaś trochę bliżej i ze zdziwieniem
stwierdziłaś, że to Teo.
-Mogę się przysiąść?- zapytałaś
niepewnie i usiadłaś obok kiedy poklepał miejsce z szerokim uśmiechem. Zaczęliście
rozmawiać, na początku tylko o projekcie i ku twojej uciesze obiecał, że pomoże
ci przy tym. Następnie zeszło już na bardziej osobiste sprawy, opowiedział ci o
swojej rodzinie, dzieciństwie i problemach. Czułaś niesamowitą radość w środku,
nigdy nie sądziłaś, że będziesz z nim rozmawiać o takich rzeczach, czułaś się
przy nim swobodnie i jakby czas zaczął płynąć szybciej. Zauważyłaś jak próbuje
ukryć przed tobą łzy, wtedy przybliżyłaś się do niego i mocno objęłaś. Chwilę
później poczułaś jak odwzajemnia uścisk, mogłaś trwać w takiej pozycji
wiecznie, ale wszystko, co dobre zawsze się kończy. Usłyszała znajome śmiechy a
kiedy odsunęłaś się od chłopaka zobaczyłaś jak pozostała dwójka idzie w waszą
stronę z puszkami lemoniady. Kiedy tylko was zobaczyli podbiegli i zaczęli
wypytywać cię o projekt. Zaczerwieniłaś się lekko na twarzy i spuściłaś wzrok,
wtedy odezwał się Teo i wszystko im wytłumaczył. Byłaś mu ogromnie wdzięczna i
do głowy wpadł ci świetny motyw na okładkę. Poprosiłaś ich, aby poczekali tu na
ciebie, bo musisz wziąć ze szkoły sztalugę. Uśmiechnęli się tylko do ciebie a
ty w podskokach ruszyłaś w stronę budynków, wbiegłaś na ulicę i wtedy
usłyszałaś ten okropny pisk, odwróciłaś głowę i zdążyłaś zobaczyć już maskę
srebrnego Opla. Czułaś jeszcze jak upadasz i słyszałaś czyjeś wrzaski z lewej
strony, na chwilę przed oczami pokazała ci się zapłakana twarz Teo a następnie
już tylko ciemność. Tylko ciemność, pustka i przeraźliwa cisza.