20130228

003. Lunafly- Sparrow


Poczułaś na swoim policzku coś mokrego i szorstkiego zarazem, powoli otworzyłaś oczy a przed sobą zobaczyłaś szary pyszczek. Zrzuciłaś z siebie kota, kiedy poczułaś nieprzyjemny zapach i w swojej błękitnej piżamce w chmurki ruszyłaś do kuchni. Od razu po śniadaniu zabrałaś się za projekt okładki dla chłopców. Miałaś pustkę w głowie, ręką nie mogłaś narysować prostej linii. Nie wiedziałaś, czym jest to spowodowane. Cały dzień myślałaś, akurat był weekend i mogłaś pozwolić sobie na labę, jednak nim się zorientowałaś nadszedł niedzielny wieczór i ze strachem stwierdziłaś, że nie masz jeszcze nic a jutro już miałaś im przedstawić pierwowzór. Następnego ranka wstałaś, spokojnie zjadłaś śniadanie, ubrałaś białą spódniczkę z koronką u dołu, lekko plisowaną, beżowy sweterek z białym zajączkiem na przedzie, rajstopy z kremowym, norweskim wzorem, na szyję zawinęłaś biały szaliczek a na nogi ubrałaś ciemnobrązowe kozaki. Włosy pokręciłaś na końcach, chwyciłaś za plecak i spojrzałaś na zegarek. „Ah może tym razem się nie spóźnię” pomyślałaś, powoli wyszłaś z domu i ruszyłaś w stronę parku. Na jednej z ławek zauważyłaś postać w granatowym płaszczu, podeszłaś trochę bliżej i ze zdziwieniem stwierdziłaś, że to Teo.
-Mogę się przysiąść?- zapytałaś niepewnie i usiadłaś obok kiedy poklepał miejsce z szerokim uśmiechem. Zaczęliście rozmawiać, na początku tylko o projekcie i ku twojej uciesze obiecał, że pomoże ci przy tym. Następnie zeszło już na bardziej osobiste sprawy, opowiedział ci o swojej rodzinie, dzieciństwie i problemach. Czułaś niesamowitą radość w środku, nigdy nie sądziłaś, że będziesz z nim rozmawiać o takich rzeczach, czułaś się przy nim swobodnie i jakby czas zaczął płynąć szybciej. Zauważyłaś jak próbuje ukryć przed tobą łzy, wtedy przybliżyłaś się do niego i mocno objęłaś. Chwilę później poczułaś jak odwzajemnia uścisk, mogłaś trwać w takiej pozycji wiecznie, ale wszystko, co dobre zawsze się kończy. Usłyszała znajome śmiechy a kiedy odsunęłaś się od chłopaka zobaczyłaś jak pozostała dwójka idzie w waszą stronę z puszkami lemoniady. Kiedy tylko was zobaczyli podbiegli i zaczęli wypytywać cię o projekt. Zaczerwieniłaś się lekko na twarzy i spuściłaś wzrok, wtedy odezwał się Teo i wszystko im wytłumaczył. Byłaś mu ogromnie wdzięczna i do głowy wpadł ci świetny motyw na okładkę. Poprosiłaś ich, aby poczekali tu na ciebie, bo musisz wziąć ze szkoły sztalugę. Uśmiechnęli się tylko do ciebie a ty w podskokach ruszyłaś w stronę budynków, wbiegłaś na ulicę i wtedy usłyszałaś ten okropny pisk, odwróciłaś głowę i zdążyłaś zobaczyć już maskę srebrnego Opla. Czułaś jeszcze jak upadasz i słyszałaś czyjeś wrzaski z lewej strony, na chwilę przed oczami pokazała ci się zapłakana twarz Teo a następnie już tylko ciemność. Tylko ciemność, pustka i przeraźliwa cisza. 

1 komentarz:

Obserwatorzy